poniedziałek, 20 maja 2013

nadzieja

Jest dobrze. W końcu wzięłam się za siebie, za dietę na dobre. Mam siłę i motywację, bo przecież nie chcę tak wyglądać. Chciałabym tylko odnaleźć sens życia, jakiś cel i nie być już taka zniechęcona wszystkim.Bo w głębi duszy jestem przecież energiczna, lubiąca ludzi, spotkania, imprezy.
 Schudnę i pójdę na zakupy ;) Boję się tylko, że uzależniłam się od senesu. Chciałam mieć dobry start, zeby nie czuć tego wzdętego brzucha - i chyba przesadziłam.
Zasada wszystko albo nic- inaczej nie potrafię  .
Przeraża mnie dzień matki.Chcę jechać do domu, ale wiem ze wtedy nie dam rady nie jeść. A nie chcę znów polec, nie teraz.

sobota, 18 maja 2013

...

Dziękuję za każdy komentarz. Przeczytałam je nie jeden raz.Dajecie mi tyle siły. Przez ostatnie kilka dni z dietą nie było najlepiej, bo byłam w domu. Spojrzałam w lustro i rzeczywiście przytyłam dużo, bardzo dużo. Długo broniłam się przed tym, nie chciałam być taka.Ciągle "widziałam siebie" jako szczupłą dziewczynę. Dokładnie rok temu miałam wymarzoną wagę. Przemyślałam to wszystko i przecież to jest moje życie, a ja je marnuje Będę dążyć do celu.Zawaliłam uczelnie, ale jeszcze nie wszystko stracone bo przecież wszystkie koła i egzaminy przede mną. Czasu jest bardzo mało a materiału ogrom, ale nie poddam się. Po głowie wciąż chodzi mi siłownia, ale teraz nie wiem czy będę miała na to czas, bo nauka. Chociaż z drugiej strony moze to wymówka? Nie wiem już sama, chce iść na tą siłownie ale muszę mieć czas na naukę, muszę to wszystko pozaliczać.

poniedziałek, 13 maja 2013

...

Dosięgłam dna. Teraz tylko ode mnie zależy czy się od niego odbiję, czy na zawszę utonę. Czuję się tak strasznie źle,jak w psychiatryku. Za oknem słońce, ludzie żyją, wciąż zabiegani, a ja? Przeżyłam wiele , ale jeszcze nigdy nie miałam takich problemów sama z sobą. Zawsze byłam silna, a teraz, gdy mam wszystko by być szczęśliwą czuję, że z każdym dniem staczam się coraz bardziej i bardziej.Każdy dzień jest tak samo beznadziejny. Przez moje wieczne problemy z odżywianiem zawalam uczelnie. Przecież zawsze byłam taka ambitna, miałam cele i tyle samozaparcia, wciąż nowe wyzwania. Kurwa a teraz??? tylko się nad sobą użalam, ryczę i całymi dniami siedze w mieszkaniu.Opuszczam wykłady , nie uczę się. Boję się.
Kiedyś pisałam, że przestałam o siebie dbać, teraz doszło do tego, że przestałam się nawet myć. Jak to brzmi, ale w końcu musiałam to z siebie wyrzucić. Ostatni raz myłam się tydzień temu. Brzydzę się siebie, brzydzę się swojego ciała, swojej psychiki. Zauważyłam, że lustro stało się moim wrogiem, waga też. Ostatni raz ważyłam się może w lutym, od 2 miesięcy zauważyłam, że wyraźnie omijam lusta. Nie chodzę na zakupy.Eleganckie ciuchu, które tak zawsze lubiłam, wiszą w szafie a ja codziennie chodzę w tym samym, czarne leginsy i za wielka, szeroka bluzka. Nie lubię siebie. Ludzie na uczelni dziwnie się na mnie gapia, chyba widzą zmiane, bo jeszcze pół roku temu byłam zupełnie inna. Elegancka, pomalowana, zadbana, uśmiechnięta i pełna życia. Jeszcze w październiku podobałam się sobie. Pewnie mało kto przeczytał ten post do końca, ale cieszę się że to napisałam. Wiem, że nie mam daru do pisania, ale czy to jest ważne?

Koniec. To jest moje życie i uda się.Ja w siebie wierze, mimo wszystko.
ps. wymiary się pojawią, niedługo, muszę przełamać swój strach do wagi.

sobota, 27 kwietnia 2013

motywacja

Przez ostatni tydzień nie było najlepiej. Jednak motywacja ciągle rosła, a efektem tego jest nowy plan.Od poniedziałku zapisuję się na siłownie. Dzisiaj cały dzień siedziałam i porównywałam oferty. Wykupie karnet   na siłownię i zajęcia fitness. Mam nadzieję, że bieżnia i rowerki wystarczą, bo najbardziej zależy mi na spaleniu tłuszczu.
Nie mogę odpuścić, sama sobie jestem winna , że znowu doprowadziłam do takiego stanu.Tylko czując kontrolę nad sobą mogę być szczęśliwa, więc postanowiłam zacząć od zaraz.W moim wypadku sprawdza się tylko jedna dieta. Już dwa razy pomogła mi dojść do idealnej sylwetki i teraz też tak będzie. Jeść mało. Jakie to proste. Zero grzeszków, rygor i będzie dobrze.Najgorszy jest początek. Dziękuję Wam za motywację. To naprawdę pomaga gdy wiem że jesteście i zmagacie się z tym samym problemem co ja, rozumiecie.

A teraz mam pytanie do dziewczyn chodzących na siłownie:
1. Które zajęcia są "lepsze" :prowadzone grupowo z instruktorem (np, rowery) na siłowni, czy samodzielny trening
2. czy dużo daje obecność instruktora podczas samodzielnych ćwiczeń, zawsze ewentualnie można o coś zapytać ale czy jest to do czegoś potrzebne, czy raczej zbędne?
3. z jakich urządzeń korzystacie  ?
Pytam bo zastanawiam się nad wyborem siłowni, w jednej dyżury instruktora są tylko kilka dni w tygodniu ale cena jest niższa. W innej z kolei jest niewielki wybór sprzętu( typowo dla kobiet) ale znów zajęcia fitness ciekawsze.Dlatego każda wypowiedź się przyda, bo nie wiem którą wybrać ;)


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

7

Co ja robię ze swoim życiem? Jestem rozdarta psychicznie, nie panuję nad sobą, nie mam kontroli, szacunku do samej siebie.Nie widzę przyszłości. Kiedyś jeszcze rok temu byłam taka poukładana, dążyłam do celów. A teraz? Marnuję wszystko, zawalam każdą najmniejszą rzecz, . Nie mam energii, pomysłu i czuję się nieszczęśliwa.Powoli oddalam się od znajomych, to też powoduję że łapię doła.Nie wiem co się ze mną stało.Przecież nie mam żadnych problemów , tylko te które wymyśli moja psychika. Byłam kiedyś silna,  spotkało mnie wiele złego i wtedy umiałam sobie poradzić z wszystkim, a przy tym jeszcze chudnąć, byłam taka zawzięta.A dzisiaj wydawać by się mogło że moje życie jest normalne, bez patologi i biedy jednak teraz zaczęły się problemy które stwarzam sobie sama.
Chcę wyglądać jak rok temu. Nienawidzę swojego ciała, siebie. Jak to brzmi?
już nie wiem jak się zmotywować.wszystko jest do dupy.

godzina 23:11

niedziela, 21 kwietnia 2013

5.

Miałam napad.Powodem była kłótnia z siostrą. Nienawidzę siebie za to. Kolejny raz zawaliłam. Nienawidzę swojego życia. Nic mi się nie udaje ! Nie mam kontroli nas sobą. Mam już dość. Nie wiem co robić.

ps. z racji tego że na blogu wyświetlają się dziwne godz postów i nie wiem jak to zmienić będę pisać godzine o której piszę15:05

sobota, 20 kwietnia 2013

4.

Mój plan na dzisiaj zrealizowałam niestety tylko w 50% , tak bardzo nie chciało mi się uczyć, że poległam. Jeśli chodzi o dietę to czuję się pełna, jak bym zjadła nie wiadomo ile. A przecież na obiad miałam same warzywa gotowane, co prawda duża porcja ale to jednak tylko warzywa. Nie lubię tego uczucia.
Rano byłam na zakupach i dopiero w przymierzalni zdałam sobie sprawę ile przytyłam przez ostatnich kilka miesięcy. Jak mogłam zaprzepaścić rok odchudzania - tak szybko. Oczywiście nic nie kupiłam, kupię jak schudnę. Czuję się źle sama z sobą, najchętniej nie wychodziłabym z mieszkania bo jestem chora jak mam założyć spodnie, które kilka miesięcy temu spadały mi z tyłka, a teraz prawie się nie dopinam.Żałuję, że wcześniej tego nie zauważyłam.
Zmarnowałam dzisiejszy dzień, miałam się uczyć.
Jaki macie sposób na podjadanie?
ps. nie wiem dlaczego godziny postów są niezgodne z rzeczywistą godziną. Jest 21 a wyświetli się pewnie 11.

piątek, 19 kwietnia 2013

3.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułam, że panuję nad sobą, brakowało mi tego. Nie chodzi tu tylko o dietę . Wiem, że decyzja o odchudzaniu była początkiem mojej drogi do szczęścia, czuję że coś robię i to jest piękne. Zrobiłam sobie plan weekendu aby nie marnować czasu i spożytkować go jak najlepiej.Mam dzisiaj tyle energii ;)
A wy dziewczyny ćwiczycie? bo ja mam z tym ogromny problem, trudno mi się zabrać za jakiekolwiek ćwiczenia. Po 3 dniach zrezygnowałam.

środa, 17 kwietnia 2013

2.

Dlaczego tak trudno przezwyciężyć siebie, przecież już 2 razy się udało i znowu to samo. Jest trudniej, trudniej niż poprzednio. Nie wiem już jak się zmotywować.Ostatnie 3 dni były zadowalające i oby tak dalej, chociaż jest ciężko.
Wypisałam sobie na kartce dlaczego czuję się nieszczęśliwa, teraz tylko to zmienić.
Dlaczego jem za dużo?

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

1.

Zaczynam.Po raz kolejny. Mam nadzieję że blog mi w tym pomoże, z Wami zawsze się udawało, to dlaczego teraz ma być inaczej? Znowu czuję się z sobą źle, nie patrzę w lustro, nie chodzę na zakupy, stronię od ludzi, przestałam o siebie dbać, straciłam pewność siebie. Stop! Przecież nie o to chodzi w życiu, nie chcę aby uciekały mi przez palce najlepsze lata. Mam silną wolę i wygram walkę z swoją psychiką, bo w tym tkwi problem.Nikt nie nakazuje mi otwierać lodówki za każdym razem gdy idę do kuchni, nikt nie wpycha we mnie słodkości z piekarni czy cukierków ze sklepu obok.Sama przygotowuję sobie posiłki i sama decyduję co zjeść. Wygram walkę z samą sobą.